sobota, 24 czerwca 2017

Aktualizacja włosów – wiosna 2017 | Fotorelacja z ostatnich miesięcy


Pewnie już zauważyliście, że ostatnio na blogu pojawiało się rekordowo mało nowych wpisów – nie zamierzam bynajmniej rezygnować z jego prowadzenia, a zmniejszona częstotliwość publikowania nowych tekstów jest związana głównie z tym, że za niecałe trzy miesiące odbędzie się mój ślub i w ostatnich tygodniach sporo czasu pochłaniają mi przygotowania do niego :) Pewnie każda z Was, która ma to już za sobą, przyzna, że załatwianie przedślubnych formalności, rozwożenie zaproszeń, zamawianie różnych weselnych (i nie tylko) usług oraz kupowanie tego, co w ten dzień jest potrzebne, zajmuje dużo czasu i mało go nieraz zostaje na inne sprawy. Tym bardziej, jeśli poza tym pracuje się na cały etat i ma się dodatkowe zobowiązania. I bez tego bywają takie dni, że wracam wieczorem do domu i mam ochotę już tylko wskoczyć do łóżka, a już na pewno nie mam siły na włączanie laptopa i pisanie :)

Ale nie o tym miał być ten wpis, a na pewno nie o narzekaniu, bo to w końcu przyjemny czas – i ze względu na ślub, i porę roku. Od narzekania chyba jednak mimo wszystko muszę zacząć, ponieważ ostatnie tygodnie – mam wrażenie – to dla moich włosów istny bad hair day (month?): są mniej wygładzone, bardziej podatne na puszenie i jakby lekko przesuszone. Stwierdziłam, że być może za często używałam pod koniec zimy szamponów z silnymi detergentami – to był trochę mój eksperyment, o którym pisałam we wpisie „Wady delikatnych szamponów dla dzieci | Dlaczego ograniczyłam stosowanie Babydream?” i na początku dawał dobre efekty, ale widać co za dużo, to niezdrowo. Upewniłam się więc, że najlepsze są delikatne szampony, ale te dla dorosłych, a nie dla dzieci. Od dwóch tygodni z powodzeniem stosuję więc odżywkę myjącą Ziaja, która świetnie się u mnie sprawdza i wkrótce zamieszczę pewnie jej recenzję.

Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)

Jak już wiecie, momiędzy lutym a marcem poddałam się karboksyterapii – zabiegowi, który polega na ostrzyknięciu skóry głowy dwutlenkiem węgla. Dokładniej opisywałam i pokazywałam go prawie trzy miesiące temu, jednak teraz mogę ostatecznie ocenić jego działanie. Przeszłam w sumie cztery serie zabiegu, każdy trwał około 20-30 minut i muszę przyznać, że kolejne były nieco bardziej bolesne – szczególnie w okolicach skroni. Mimo to polecam go tym osobom, które borykają się z nadmiernym wypadaniem włosów – u mnie jest ono raczej w normie, a i tak odczułam jego pozytywne efekty. Przede wszystkim włosów wypada mi teraz znacznie mniej, a co najlepsze (i co potwierdziły badania mikrokamerą) zabieg spowodował u mnie wzrost nowych włosów.

Po farbowaniu i tonowaniu
Niezmiernie cieszy mnie także to, że odkąd zaczęłam dbać o włosy, zupełnie nie mam już problemu z rozdwajającymi się końcówkami. Mogę nie podcinać ich pół roku, a nawet dłużej, i mimo to wciąż są w porządku. Z czasem końce zaczynają się jednak przerzedzać, więc staram się skracać je przynajmniej raz na kilka miesięcy. Niedawno byłam u swojej fryzjerki (o której pisałam już tutaj), aby odświeżyć kolor (mam jak widzicie wciąż rozjaśniane włosy, ale na czubku są one „wplecione” w moje naturalne, tworząc łagodne przejście) i usłyszałam, że wyglądają dużo zdrowiej niż rok temu, gdy u niej byłam, i nie ma potrzeby ich ścinania. Miło usłyszeć coś takiego od fachowca! :)

Jakich kosmetyków do włosów używałam wiosną?


Jak już wspominałam, w połowie wiosny mocniej oczyszczające szampony fryzjerskie zastąpiłam odżywką myjącą Ziaji, z której jestem do dziś bardzo zadowolona. Z pokazanych na zdjęciu odżywek najbardziej byłam zadowolona z L’oreal Pro Fiber, a z masek – z tej marki Davines przeznaczonej do blondu. Kupiłam już drugie opakowanie, ponieważ całkiem dobrze radzi sobie z ochładzaniem mojego koloru włosów. Olejuję teraz rzadko, chociaż staram się teraz wrócić do tego, by robić to regularnie – jeśli mam jednak chwilę, sięgam po olej Nanoil przeznaczony do włosów wysokoporowatych.

Poza kosmetykami ze zdjęcia sięgałam też po zestaw z peelingiem do skóry głowy marki Alcantara, który pokazywałam we wpisie poświęconym oczyszczaniu skóry głowy u trychologa. Do oczyszczania skóry używałam też widocznego na fotografii serum Bionigree, ale nie działa on tak mocno, jak wspomniany już zestaw.

Najlepsze wpisy wiosny

Wiosenne migawki z Instagrama

Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)


Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)


Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)

Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)

Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)

Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)




Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)

Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)

Post udostępniony przez Fair hair care (@mfair_hair_care)

czwartek, 15 czerwca 2017

Recenzja: Colway, Antyoksydacyjne serum do włosów Natural hair serum


Szampon Colway Natural był jednym z moich ulubieńców 2015 roku, miałam więc wobec serum z tej samej serii duże oczekiwania. Na szczęście okazało się, że się nie zawiodłam.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Szklana butelka z ciemnego szkła z dość wygodną pipetą. Zawiera 30 ml serum. Opakowanie łatwo się odkręca i zakręca, a płyn można też wylać na dłoń bezpośrednio z butelki. Naprawdę poręczne rozwiązanie.

Zapach

Jak perfumy: słodki, przyjemny, dość mocny, ale dzięki temu czuć go przez jakiś czas na włosach.


Skład

Cyclopentasiloxane (silikon lotny), Dimethicone (silikon usuwalny za pomocą łagodnych detergentów), C12-15 Alkyl Benzoate (olej chemiczny, emolient i konserwant), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil (olej z kiełków pszenicy), PEG-8 (humektant, rozpuszczalnik), Tocopherol (witamina E), Ascorbyl Palmitate (przeciwutleniacz), Ascorbic Acid (przeciwutleniacz), Citric Acid (kwas cytrynowy), Parfum (zapach).

W serum do zabezpieczania włosów silikony są bardzo potrzebne, dlatego w powyższym składzie nie zaznaczałam ich kolorystycznie (podobnie jak detergentów w szamponach). Poza tym w produkcie znajdziemy dwa oleje (nie liczę chemicznego, którego wartości odżywcze są wątpliwe) oraz aż trzy przeciwutleniacze, z czego jeden to potrzebna włosom witamina E. Całkiem nieźle jak na tak krótki skład.


Działanie

Największą zaletą tego serum było to, że nie zatłuszczało mi włosów. Niestety, moje włosy są podatne na obciążenie, nauczyłam się więc umiejętnie wcierać w nie kosmetyki z olejami (pisałam o tym tutaj), jednak z tym konkretnym produktem nie miałam pod tym względem problemów. Serum ładnie nabłyszczało włosy i zabezpieczało końcówki przed uszkodzeniami.

Konsystencja i wydajność

Używałam go wiele tygodni, po trochu aplikując na końcówki. Serum jest bardzo rzadkie, dzięki czemu mam wrażenie, że starczyło na dłużej.


Cena i dostępność

Serum kosztuje od 110 do 139 zł i jest dostępne przez internet. Cena wysoka, nie ma co zaprzeczać – tym bardziej, że w opakowaniu jest tylko 30 ml produktu.

Podsumowanie

Serum Colway Natural jest całkiem dobrym produktem, który odżywia i zabezpiecza włosy bez nadmiernego ich obciążania. Powinien się sprawdzić na wszelkiego rodzaju włosach, w tym cienkich, które łatwo jest zatłuścić nadmiarem olejów. Jedyną jego wadą jest cena, która moim zdaniem jest zbyt wysoka.


Co myślicie o tym serum? Bylibyście gotowi go kupić?

Polecam:

niedziela, 11 czerwca 2017

Aminokwasy siarkowe – dlaczego włosy ich potrzebują i gdzie je znaleźć?


Pisałam już o wielu różnych ważnych składnikach, które możemy znaleźć w kosmetykach i preparatach do włosów – m.in. o ceramidach, silikonach, alkoholu, humektantach, detergentach czy parabenach. Teraz czas na aminokwasy, a konkretnie – aminokwasy siarkowe, bez których nie ma przecież zdrowych, mocnych włosów.

Po co nam aminokwasy siarkowe?

Aminokwasy są cząsteczkami, z których zbudowane jest białko. Jednymi z ważniejszych dla włosów są cysteina oraz metionina – aminokwasy siarkowe budujące keratynę, czyli podstawowy budulec włosa. Możemy dostarczać je z zewnątrz, na przykład w diecie (jedzenie białka) – w ten sposób wędrują do cebulki włosa poprzez naczynia krwionośne.   

Keratyna to białko, a więc jest zbudowana z aminokwasów, jednak w odróżnieniu od innych zawiera dużo siarki. Siarka zaś zapewnia siłę, sprężystość i konsystencję. Komórki, które znajdują się w łodydze włosów, potrzebują więc aminokwasów siarkowych. Jeśli struktura keratyny ma dużo siarki, włosy (a także paznokcie) są elastyczne i wytrzymałe. Wiązania dwusiarczkowe spajają bowiem cegiełki aminokwasów w łodygach włosów.

Mówiąc najprościej: powinniśmy więc dostarczać organizmowi siarkę, która będzie wiązać się z aminokwasami siarkowymi – cysteiną i metioniną – wiązaniem siarczkowym i sprawiać, że nasze włosy będą mocniejsze, sprężyste i nie będą się łamać. W efekcie: będą po prostu ładniejsze i zdrowsze.

Jak dostarczać włosom aminokwasy siarkowe?

Metionina i cysteina nie są wytwarzane w organizmie – musimy je więc dostarczyć z zewnątrz. Jak?

Siarkę (a więc i aminokwasy siarkowe) powinniśmy czerpać z pożywienia – znajdziemy ją w białkach zwierzęcych takich jak jajka, nabiał czy mięso. Możemy je także suplementować oraz – dla zdrowia włosów – poszukać kosmetyków, które mają w składzie cysteinę i/lub metioninę.

Zacznijmy od diety. Warto tutaj wspomnieć, że aminokwasy siarkowe nie są zbyt długo magazynowane w organizmie, dlatego specjaliści zalecają, by spożywać je codziennie. Poza wspomnianymi już składnikami ich źródłem są także ryby, a także niektóre warzywa strączkowe oraz nasiona.

Jeśli zaś chodzi o suplementację i kosmetyki, szukajmy w składzie INCI nazw: Cysteine i Methionine. Ten pierwszy aminokwas jest zdecydowanie bardziej popularny, przynajmniej w kosmetyce, ale może nie ma się co dziwić, skoro cysteina stanowi aż około 90% składu keratynowej łodygi włosa. Ma przy tym małą masę cząsteczkową i jest łatwo wchłaniana, posiada właściwości regenerujące, likwiduje stany zapalne skóry i chroni włosy przed szkodliwym promieniowaniem UV. Co ciekawe, cysteina występuje często w postaci l-cystyny – jest to jej bardziej stabilna forma, która nie ma nieprzyjemnego zapachu siarki.

Aminokwasy te znajdziemy na przykład w Toniku do skóry głowy Novoxidyl, a samą cysteinę chociażby w Odżywczo-regenerującej masce do włosów suchych i zniszczonych Dercos marki Vichy.

Cysteina i metionina obecna jest także w suplemencie diety Kerabione, który zaczęłam niedawno testować. W kapsułkach zawarte są także inne składniki wpływające na wygląd włosów, skóry i paznokci, m.in. wiele witamin i oligoelementów, a także L-lizyna – kolejny ważny dla włosów aminokwas, który wchodzi w skład białka wewnętrznej części korzenia włosów, dzięki czemu sprawia, że mają one większą objętość, a także przeciwdziała wypadaniu. Przy okazji ciekawostka: literka „l” przed lizyną oznacza, że mamy do czynienia z jej postacią wolną w preparacie, a więc organizm wchłania ją bez potrzeby trawienia bezpośrednio do krwioobiegu.

Warto dodać, że jeśli chodzi o cysteinę, to jej najpopularniejszą formą użycia wśród wlosomaniaczek jest płukanka, która ma włosy wzmacniać, nabłyszczać i regenerować, a także sprawiać, że są sypkie i miłe w dotyku. Trzeba jednak być ostrożnym w zakresie dobierania stężenia l-cysteiny w takiej płukance (maksymalnie 4%) – za duża jej ilość może prowadzić do tego, że włosy będą łamliwe, suche i będą wyglądać na popalone.

Znaliście wcześniej aminokwasy siarkowe? Wykorzystujecie cysteinę i metioninę w pielęgnacji włosów? 

Polecam:

czwartek, 1 czerwca 2017

Recenzja: La Roche-Posay, Delikatny szampon oczyszczający Kerium


Muszę przyznać, że zdarzało mi się w przeszłości korzystać z kosmetyków La Roche-Posay, ale nigdy nie testowałam żadnych produktów do włosów tej marki. Moja skóra głowy jest delikatna, ale wymaga dość mocnego oczyszczania, dlatego byłam bardzo ciekawa, jak zadziała u mnie ten szampon.
Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.
Opakowanie
Według mnie idealne, ponieważ nie dość, że jest przezroczyste i mogę kontrolować, ile produktu jest jeszcze w środku, to jeszcze ma odkręcany korek i na tyle elastyczną butelkę, że bez problemu można ją opróżnić niemalże do ostatniej kropli. Właśnie takich opakowań szukam przy zakupie szamponu!
Zapach
Bardzo przyjemny i słodki, ale na tyle delikatny, że nie przeszkadza i nie nudzi się zbyt szybko.

Skład
Aqua (woda), Sodium Laureth Sulfate (SLES), PEG-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate (substancja zmiękczająca), Disodium Cocoamphodiacetate (substancja pianotwórcza), Polysorbate 20 (emulgator), Glycerin (gliceryna), PEG-7 Glyceryl Cocoate (substancja renatłuszczająca), Citric Acid (regulator pH), Disodium Ricinoleamido Mea-Sulfosuccinate (substancja pianotwórcza), Hexylene Glycol (zmiękczacz, rozpuszczalnik), Polyquaternium-10 (kondycjoner, antystatyk, zmniejsza puszenie, ułatwia rozczesywanie), Polysorbate 21 (emulgator), Salicylic Acid (kwas salicylowy), Sodium Benzoate (konserwant), Sodium Hydroxide (regulator pH), Parfum (zapach).
Według mnie skład jest taki, jaki powinien być przy szamponach oczyszczających: mamy tu jeden silniejszy detergent, do tego nawilżającą glicerynę, jeden kondycjoner, a dodatkowo także kwas salicylowy, który działa antybakteryjnie i dezynfekująco. Nie ma za to elementów dodatkowych, takich jak silikony czy oleje, które mogłyby obciążać włosy i przyspieszać przetłuszczanie. Jak na tego typu kosmetyk jest naprawdę dobrze.

Działanie
Szampon Kerium faktycznie dobrze oczyszcza włosy, jednocześnie nie obciążając ich i nie plącząc. Nie zauważyłam, aby powodował szybsze przetłuszczanie. Moje włosy były po nim miękkie, łatwo się rozczesywały, lśniły. Nie podrażnił mi skóry głowy. Stosowny raz-dwa razy w tygodniu sprawdza się u mnie naprawdę dobrze. Producent zaleca go nawet do codziennej pielęgnacji.
Konsystencja i wydajność
Opakowanie szamponu zawiera 400 ml produktu, a na raz używam zazwyczaj tylko odrobinę, ponieważ kosmetyk bardzo dobrze się pieni – butelka Kerium wystarczy mi więc na długo.
Szampon jest przezroczysty i dość gęsty – jego konsystencja przypomina żelową. Ma bardzo delikatny zapach.

Cena i dostępność
Szampon kosztuje około 50 zł. Nie jest to mało, ale przypominam, że to cena za całkiem spore opakowanie (400 ml). Kupimy go głównie przez internet i w aptekach. Często można go kupić również w promocjach.
Podsumowanie
W ostatnich tygodniach korzystałam głównie z szamponów z silnymi detergentami i całkiem dobrze się u mnie sprawdzały. Kerium jest kolejnym produktem, który mogę polecić z tego typu kosmetyków (zawiera SLES), ale od pozostałych produktów z tej kategorii odróżnia go delikatna formuła, nawilżająca gliceryna wysoko w składzie i tylko jeden konserwant. Według mnie to naprawdę dobry szampon oczyszczający, który można z powodzeniem stosować raz na kilka myć w ramach oczyszczenia włosów i skóry głowy lub też częściej, jeśli nasze włosy i skóra głowy dobrze na niego zareagują. Moje włosy przyjęły go dobrze i były po nim miękkie, delikatne i lśniące.

Znacie ten szampon i inne produkty tej marki?
Polecam:

niedziela, 21 maja 2017

Niedziela dla włosów (9): szampon Gliss Kur i maska Kérastase


Minęły już wieki od ostatniego wpisu z serii „Niedziela dla włosów”, a patrząc na ilość wyświetleń dużo osób bardzo lubi tę serię, więc postaram się do niej przynajmniej od czasu do czasu wracać. Muszę przyznać, że już od dawien dawna nie eksperymentuję z włosami tak, jak na początku mojej fascynacji włosomaniactwem (to określenie wciąż przyprawia mnie o gęsią skórkę!) – mam na myśli stosowanie półproduktów i składników naturalnych – mimo to jednak korzystam z różnych kosmetyków i – uwierzcie mi – efekty ich użycia bywają naprawdę rozmaite…

Tym razem zastosowałam trzy produkty, a ich wybór był podyktowany chęcią zestawienia ze sobą kosmetyku taniego i łatwo dostępnego (szampon Gliss Kur) z drogim i trudniejszym do kupienia (maska Kérastase). Do zabezpieczania końcówek użyłam zaś Olejku w kremie Marion. Wszystkie te produkty możecie zobaczyć w moim koszyku zakupowym w sklepie Amfora, z którym obecnie współpracuję – taki koszyk umożliwia pokazanie innym swojego zamówienia, odłożenia finalizacji zamówienia na później (przyznam, że często brakowało mi tej funkcji w niektórych sklepach internetowych) czy skompletowania swojej zakupowej listy życzeń.

Po rozczesaniu włosów umyłam je więc szamponem Gliss Kur Fiber Therapy – to nowa seria firmy Schwarzkopf, którą miałam okazję poznać kilka tygodni temu na konferencji prasowej marki (szczegóły takich spotkań pokazuję zawsze na fan page’u). Szampon przeleżał trochę w szafce, ale wreszcie miałam okazję go użyć. Pierwsze wrażenie? Ładnie pachnie i dobrze oczyszcza, czyli działa tak, jak się spodziewałam.

Następnie odsączyłam włosy z wody i nałożyłam na nie nieco maski Kérastase Elixir K Ultime na 5 minut. Stosuję ją od kilku tygodni i muszę przyznać, że pachnie obłędnie, a jej zapach długo utrzymuje się na włosach.

Po kilku minutach zmyłam maskę, a odsączone w koszulkę włosy zostawiłam na chwilę, po czym podsuszyłam je lekko suszarką chłodnym nawiewem. Na końcu nałożyłam na nie odrobinę (to słowo klucz w przypadku tego kosmetyku!) olejku w kremie Marion – testuję go już od dawna i wiem, że przy większej ilości bardzo obciąża i skleja moje włosy.

W efekcie włosy były puszyste, świeże i wygładzone – łatwo się rozczesywały i nie plątały. Zdjęcie jak zwykle nie oddaje kolorystyki, szczególnie na czubku głowy, która wyszła bardzo ciemno, jednak myślę, że widać przynajmniej to wygładzenie. Będę dalej testować użyte tego dnia kosmetyki w innych konfiguracjach – ciekawe czy w towarzystwie innych produktów będą działały podobnie, czy zupełnie inaczej. 


Znacie kosmetyki, których użyłam? Który z nich najbardziej chcielibyście przetestować?

Polecam inne wpisy z tej serii:

czwartek, 18 maja 2017

Recenzja: Vichy, Dercos, Odżywczo-regenerująca bogata maska do włosów suchych i zniszczonych


W drugiej połowie kwietnia dostałam do testów kosmetyk marki Vichy – maskę Dercos, której działanie nakierowane jest na pielęgnację włosów suchych i zniszczonych. Tego typu produkty sprawdzają się na moich włosach najlepiej – każdy, kto farbuje włosy na blond, wie, że rozjaśnianie i farbowanie mocno na nie wpływa (nawet jeśli – tak jak ja – męczy się w ten sposób włosy jedynie dwa razy w roku), a do tego nie zawsze udaje mi się uniknąć używania suszarki (chociaż zwykle używam tylko letniego nawiewu). Regeneracja włosów zawsze mi się więc przydaje.

Wcześniej niejednokrotnie miałam już okazję używać kosmetyków Vichy, pierwszy raz jednak korzystałam z produktu do włosów tej marki. Byłam więc naprawdę ciekawa, jak się sprawdzi.

Oceny cząstkowe: dobryneutralnysłaby.

Opakowanie

Odkręcany plastikowy słoiczek o pojemności 200 ml, który kupujemy w tekturowym opakowaniu z naklejką w języku polskim.

Zapach

Bardzo delikatny, trudny do opisania, lekko mdły i wyczuwalny tylko po podetknięciu maski pod sam nos. Nie pozostawia zapachu na włosach.


Skład

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Paraffinum Liquidum (parafina – emolient), Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate (składnik myjący, zmiękcza i kondycjonuje), Cetyl Esters (wosk syntetyczny, emolient), Amodimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Arginine (aminokwas), BHT (przeciwutleniacz), Caprylyl Glycol (zapobiega wysychaniu kosmetyku), Carthamus Tinctorius Oil (olej z nasion krokosza barwierskiego), Cetrimonium Chloride (ułatwia spłukiwanie kosmetyku), Chlorhexidine Digluconate (konserwant), Citric Acid (regulator pH), Cysteine (aminokwas), Ethylhexyl Methoxycinnamate (filtr UV), Glutamic Acid (działa antystatycznie, odżywia), Proline (wzmacnia cebulki włosów, przeciwdziała łysieniu), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Rosa Canina Fruit Oil (olej z owoców dzikiej róży), Serine (aminokwas, wypełnia uszkodzenia, zapobiega elektryzowaniu się włosów), Trideceth-6 (emulgator), Parfum (zapach).

Już po powyższej kolorystyce widać, że skład maski jest naprawdę bardzo dobry. Na wstępie znajduje się wprawdzie tak nielubiana przez wielu parafina, zadałam sobie jednak nieco trudu, by przeczytać o niej najnowsze doniesienia, z których wynika, że składnik ten wbrew powszechnej opinii nie działa komedogennie (nie sprzyja powstaniu zaskórników), a zamiast tego wygładza, nadaje połysk i zapobiega elektryzowaniu się włosów. Parafina jest u wielu dziewczyn elementem niepożądanym w kosmetykach do twarzy, jednak bardzo lubianym w produktach do włosów (niektórzy kupują ją do tego specjalnie w aptece). Szczególnie maska na suche włosy może mieć ją w składzie i zadziała wówczas na nie bardzo korzystnie.
W masce znajdziemy także kilka ważnych dla zdrowia włosów aminokwasów (w tym argininę, która je wzmacnia,  i l-cysteinę, która działa antyoksydacyjnie, regenerująco i chroni przed szkodliwymi skutkami promieniowania UV), a także bogate w kwasy omega i witaminy oleje: z nasion krokosza barwierskiego, ze słodkich migdałów i z owoców dzikiej róży.


Działanie

Maskę stosowałam mniej więcej co 2-3 mycia, nakładając ją czasem tak, jak zaleca producent, czyli na minutę, a czasem (częściej) na dłużej, zazwyczaj do 5 minut. Przy takim składzie nie obawiałam się przesuszenia ani zbytniego obciążenia włosów i faktycznie, nic takiego nie miało miejsca. W zasadzie jedyne, co mogłabym zaliczyć do działania, które nie do końca mi odpowiadało, było to, że moje włosy, które są delikatne i miękkie i na ogół wymagają większego obciążenia, były po tej masce nieco zbyt lekkie. Poza tym produkt działał naprawdę pozytywnie: odżywiał, regenerował, nabłyszczał i zapobiegał elektryzowaniu. Przy długim i regularnym stosowaniu wierzę, że może naprawdę pomóc odbudować podniszczone włosy. Szczególnie biorąc pod uwagę jego skład.

Konsystencja i wydajność

Maska jest gęsta, ma biały kolor i według mnie jest bardzo wydajna. Na moje włosy wystarcza jej niewielka porcja.

Cena i dostępność

Stacjonarnie maska bywa droga (nawet 80 zł), ale przez internet kupimy ją dużo taniej – zazwyczaj kosztuje około 60 zł.

Podsumowanie

Według mnie maska Dercos – stosowana regularnie lub sporadycznie, jako pomoc w regeneracji włosów – to produkt godny polecenia wszystkim osobom, które chcą odżywić swoje włosy.

Kosmetyk zawiera całą gamę składników przydatnych zniszczonym (i nie tylko) włosom, nie obciążając ich przy tym. Będzie też dobrą bazą ochronną na lato, dzięki chociażby dużej dawce emolientów i filtrowi UV.

Znacie tę maskę? Co sądzicie o kosmetykach do włosów Vichy?

Więcej interesujących informacji o pielęgnacji suchych i zniszczonych włosów przeczytacie także w artykule na blogu Vichy: tutaj


Polecam:

Popularne w tym miesiącu: